Z przymrużeniem oka: jak napisać dobry tekst o piłce nożnej albo czymkolwiek innym

Już kilka razy pisaliśmy o czymś z obszarów szeroko rozumianych przemyśleń światopoglądowych. Nie jest to rzecz jasna naszym głównym celem, ale rozmowy o piłce akurat w przerwie zimowej ekstraklasy to sztuka tak trudna jak składanie origami w stanie alkoholowego upojenia. Przyszło nam do głowy, by na kilka dni przed ekstraklasą zająć się tematem, który pewnie wielu ma w głębokim poważaniu, ale dla niektórych – gdzie oni są? – może być bez mała interesujący. No to zaczynamy, poniżej kilka porad pod tytułem: „Jak napisać dobry tekst o piłce nożnej albo czymkolwiek innym”.

  1. Jeśli jeszcze nie zwróciliście na to uwagi, czytając pierwszych kilkadziesiąt słów tego wpisu, to postaramy się to wyłożyć expressis verbis, możliwie jak najprostszym językiem – uwaga, uwaga, porada numer jeden brzmi: pisz w liczbie mnogiej. Nawet jeśli jesteś sam w pokoju, jeśli nikt nie mówi ci „dobranoc” przed zaśnięciem i nie daje buzi w policzek, jeśli grasz w piłkę sam przeciwko jedenastu kolegom – pisz w liczbie mnogiej. Ten prosty zabieg bez wątpienia da ci, jak sądzimy, niebagatelną przewagę nad typowymi zjadaczami chleba, przeciętnym Kowalskim i całą rzeszą Januszów. Pisząc „my”, a nie „ja”, jesteś bardziej rzetelny, a poza tym twój głos brzmi jak głos tłumu; głos, którego warto słuchać i któremu warto wierzyć. I będziemy to powtarzać tak długo, aż wszyscy poprą nasze stanowisko.
  2. Nie jesteśmy aż tak naiwni, by uwierzyć, że porada numer jeden sprawi, że twój tekst będzie dziełem sztuki godnym zacytowania przez Dariusza Szpakowskiego podczas transmisji meczu Polska – San Marino, co to to nie. Nie będziemy też przekonywać, że od razu uda ci się stworzyć coś wartościowego. Jednego jesteśmy jednak pewni – oryginalność jest w cenie, a najbardziej oryginalne są oryginalne porównania. Jeśli masz zamiar napisać rzecz oczywistą, a przy tym kogoś nią zainteresować, musisz owijać w bawełnę tak długo, aż zapisane przez ciebie kartki papieru zaczną płonąć pikanterią śmiałych porównań. Jeśli uważasz, że Smuda zepsuł nam mistrzostwa Europy, to napisz, że zepsuł je tak, jak dzieci z ADHD psują zabawki zrobione z innego materiału niż grafen albo stop cyny z tytanem baru; jeśli sądzisz, że Ślusarski jest najsłabszym napastnikiem ekstraklasy, to napisz, że jest tak drewniany jak Jonathan Walters w meczu z Chelsea; jeśli zaś jesteś zdania, że Rumak pierdoli głupoty, to napisz, że pierdoli je tak, jak… Dobra, nie przesadzajmy. W każdym razie, pamiętaj – stawiaj na oryginalność.
  3. A propos, nie wiemy, czy zauważyłeś, ale kilka słów temu napisaliśmy – my oczywiście, bo nie ja przecież – pewne brzydkie słowo. To nie przedszkole, jesteś poważnym dziennikarzem i uprawiasz poważne dziennikarstwo, więc nie możesz bać się brzydkich słów, musisz być pewny siebie, pewny tego, co myślisz i piszesz. Jeśli coś jest „w ch… dobre”, to nie cenzuruj się – napisz, że jest w chuj dobre; jeśli „do d…”, to do dupy; a jeśli ktoś „pie…” głupoty, bądź konsekwentny – musisz napisać, że pierdoli głupoty. Nieważne, że nie każdy lubi aż taką dosadność i nieważne, że nie znasz innych epitetów, niż te wyniesione z praktyk na budowie albo melanży w gronie kasjerów i sprzedawców ogumienia, wciąż marzących o karierze komentatora piłkarskiego. Jesteś kontrowersyjnym i pewnym siebie sprawozdawcą sportowych wydarzeń, masz przed sobą przyszłość.
  4. Nie masz już problemów ani z pisaniem w liczbie mnogiej, ani z barwnymi porównaniami, ani z przekleństwami. Świetnie, gratulujemy! Musimy jeszcze jednak trochę popracować nad twoim warsztatem, przyszła kolej na coś, z czym… powinieneś mieć problemy. Właściwie powinniśmy napisać, że powinieneś mieć problemy ze wszystkim. Jeśli to jest nie do końca zrozumiałe, to już wyjaśniamy. Gdy zaczynasz przygodę z blogowaniem albo dziennikarstwem, wszystko jest idealne – stadiony piękne, piłka napompowana, piłkarze uśmiechnięci. Niestety, tym od razu zdradzasz, że twoje drugie imię to „porażka” albo co najmniej „laik”. Nie potrafisz dostrzec, że otaczająca cię rzeczywistość składa się w jednym procencie z tego, co dobre, a w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach, z tego co złe. Słowem, musisz widzieć problemy, a najlepiej – mieć problemy. Przeczytaj dokładnie kilka przykładów:
    • Danijel Ljuboja jest w gruncie rzeczy piłkarzem doskonałym – jak na polskie warunki – ale mamy z nim jeden problem: czy on jest w stanie grać na poziomie fazy grupowej Ligi Mistrzów?
    • Bardzo lubimy Daniela Sikorskiego jako człowieka, ale mamy z nim jeden problem: nie nadaje się na piłkarza.
    • „Z Dwaliszwilim mam jeden problem: wygląda jak własny ojciec. Gdyby był z Afryki, dałbym mu 42 lata”.

    Rozumiesz ten mechanizm? Niby wszystko jest w porządku, ale jeden problem zawsze się znajdzie. Zawsze.

  5. Nie ma dobrego tekstu bez wiarygodnej albo choćby naciąganej symboliki. Za każdym razem, kiedy sięgasz po pióro, musisz znaleźć coś, co jest wymowne, symptomatyczne albo alegoryczne. Bez tego lepiej nie pisać wcale, bo twój artykuł i tak nie będzie miał żadnej wartości. Jeśli więc któryś trener pochwali lewego pomocnika drużyny przeciwnej, to jest to w sposób oczywisty wymowne, bo bez wątpienia oznacza, że nie jest zadowolony ze swojego lewego pomocnika; jeśli jeden piłkarz na stu ubierze się jak gej, to jest to symbol upadku męstwa w polskiej ekstraklasie; a jeśli prezes Boniek powie, że ma jeszcze wiele do zrobienia, by poprawić poziom polskiego futbolu, to nie pozostanie ci nic innego, jak napisać: „hmn… symptomatyczne”. Pamiętaj, te słowa to słowa klucze, a ty przecież chcesz mieć je wszystkie.

To tylko pięć porad, dzięki którym twoje teksty będą lepsze. O pozostałe chwyty musisz zatroszczyć się sam. Nie będziemy przecież prowadzić cię za rękę, a poza tym wierzymy, że nie jesteś pijanym dzieckiem we mgle, i sam z czasem będziesz umiał zadbać o swój pisarski kunszt. Tym niemniej – trzymaj się tego, o czym pisaliśmy, a zajdziesz wyżej niż ci się teraz wydaje.

Tak nie rób:

Zdajemy sobie sprawę, że kilka osób powyższy tekst może zdenerwować, ale w ogóle nie przyszło nam na myśl, by kogoś obrażać. Mamy po prostu dobry humor, więc postanowiliśmy spisać kilka rzeczy, które w polskim internecie zaczynają się upowszechniać, a nie wiemy, dokąd nas zaprowadzą. Sami czytamy co najmniej dwie świetne strony internetowe, na których pisanie liczbą mnogą jest normalne i na dodatek całkiem zrozumiałe, bo podkreśla spójność myślową całej redakcji, gorzej jednak, gdy w ten sposób zaczynają pisać bloggerzy. Sami też – wtedy, gdy za bardzo nie ma o czym pisać – używamy bezsensownych porównań. Niech ten wpis wywoła uśmiech (a nie złość), bo taki był jego cel.

Każdy może, prawda, komentować

Nie ma sensu pisać bloga do szuflady. Jeśli więc trafiłeś(aś) tutaj – czy to przez przypadek, czy z premedytacją – to przyłącz się do dyskusji. Krytykuj, chwal, oceniaj, polemizuj – sam(a) wybierz.

8 thoughts on “Z przymrużeniem oka: jak napisać dobry tekst o piłce nożnej albo czymkolwiek innym

  1. Najważniejsi w blogu (każdym) są czytelnicy. Zwykły (pisany przez nieznana ogółowi osobę) blog sportowy w Polsce ma pod górkę. Zwykle takie blogi istnieją około pół roku. Nie znam zwykłego bloga sportowego, który istnieje od 5 lat. Najdłuższe to 3 latki.

    • Nawet na twoim blogu jakie blogi polecasz…: Rudzkiego, Pola czyli dziennikarzy telewizyjnych. Takie linki znajdziemy na większości blogów sportowych, więc nie ma co się dziwić, że tylko tam kwitnie czytelnictwo. Ktoś trafia na twój blog, a potem smyk do Michała i tam już zostaje…

      • Zgadzam się w stu procentach z pierwszym komentarzem! :) Co do drugiego, nie sądzę, by takie blogi jak mój, ze skromnym stanem licznika odwiedzin, napędzały czytelników wymienionym dziennikarzom. Słuszna uwaga jest taka, że warto promować mniej znanych bloggerów, co też czynię :)

        Pozdrawiam i zachęcam do częstych odwiedzin! :)

  2. Czytam, czytam i oczom nie wierzę. A przepraszam… nie wierzymy. Porównujemy z pewnym przykładem (którego nie zareklamujemy) i wszystko się zgadza. No może brakuje nam jeszcze jednego elementu, szóstego. Czyli, że niby wszystko dobrze, ale jest jeden problem. Zapomnieliście napisać, że taki blogger, czy takie „portale” (chociaż bez czata, skrzynki i żadnych innych elementów wyróżniających prawdziwe portale) pisane są przez osoby, które całą rzeczywistość sportową oceniają nie wychodząc ze swojego małego pokoju. To ludzie, którzy nie doświadczyli niczego, nie widzieli ani jednego meczu, nie znają osób które obsmarowują, nie są w stanie przekazać żadnej treści ponad to, co napisane gdzie indziej. Jedyna „praca” to ciut podkoloryzowane przetłumaczenie z obcego języka, ot cała robota. Co do wulgaryzmów to już się nie wypowiemy, bo to już najgorszego rodzaju szambo, a czytając ten tekst trochę już za bardzo nas zemdliło – nie, że tekst słaby, bo bardzo dobry, prawdziwy – ale rzeczywistość opisywana jedynie przyprawa o odruchy wymiotne. To damy przykład – rzygać się nam chce na widok opisywanych portali/blogów. Rzygać się chce, jak psu po zjedzeniu trawy. Autorom portali więc dedykuję ten fragment filmu – http://www.youtube.com/watch?v=RE0e78JOTXE

    • Wulgaryzmy mają swoje miejsce o ile są odpowiednio użyte, nadużywanie ich albo nieumiejętne wykorzystanie to strzał w kolano.
      Kolego powyżej, zapewniam Cię, że blogerzy czy też dziennikarze internetowi nie siedzą na swoich czterech literach, tylko chodzą na mecze, jeżdżą na eventy i rozmawiają z ludźmi. Oczywiście mowa o ludziach, którzy mają ambicje, a nie o takich, którzy publikują wyłącznie newsy i powielają zdanie innych, bo takich też nie brakuje.
      A co do samego tekstu, moim zdaniem trafnie odzwierciedla to co się dzieje obecnie w mediach.

      • Dzięki za komentarz! To mniej więcej miałem na myśli pisząc tekst – że niektórzy blogerzy/admini stron na siłę chcą być „fajni”, biorąc przykład ze stron, które już mają swoją markę, zapominając przy tym o własnym stylu, który – jaki by nie był – każdy posiada.

Śmiało, dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s